„Segmentoza” pod Białymstokiem. Skąd popularność szeregówek?
Jeśli regularnie jeździcie przez Klepacze, Krupniki, Porosły czy Fasty, pewnie zauważyliście to samo co ja: zabudowy szeregowej przybywa w błyskawicznym tempie. Podczas ostatniego spaceru sfotografowałam aż jedenaście inwestycji, a zatrzymałam się tylko przy tych na głównej trasie.
Jeszcze kilka lat temu wiele z tych miejsc wyglądało zupełnie inaczej. Dziś kolejne wolne działki zamieniają się w place budowy, a następnie w szeregi nowych segmentów. Wystarczy przejechać kilka kilometrów zachodnimi przedmieściami Białegostoku, żeby zobaczyć skalę tego zjawiska.
Niektórzy określają je żartobliwie (i obraźliwie) mianem „segmentozy” albo „pudełkozy”. Krytycy zwracają uwagę na niewielkie ogródki, ograniczoną prywatność czy problemy z parkowaniem. Mimo to nowe inwestycje nadal znajdują nabywców. Dlaczego?
Matematyka wygrywa z marzeniami
Przez wiele lat symbolem mieszkaniowego sukcesu był wolnostojący dom na dużej działce. To wciąż marzenie i cel wielu osób, ale cel bardzo kosztowny.
Rosnące ceny nieruchomości, koszty budowy, wysokie stopy procentowe w ostatnich latach i codzienne wydatki sprawiły, że kupujący coraz dokładniej liczą nie tylko cenę zakupu, ale również późniejsze koszty utrzymania.
Dla wielu rodzin segment pod miastem staje się rozsądnym kompromisem. Oferuje więcej przestrzeni niż mieszkanie w bloku, własne wejście, kawałek ogródka i brak opłat administracyjnych charakterystycznych dla wielu wspólnot mieszkaniowych.
Zielono, ale nadal blisko miasta
Nie bez znaczenia jest również lokalizacja.
Zachodnie obrzeża Białegostoku od lat przyciągają osoby, które chcą mieszkać spokojniej, bliżej terenów zielonych, a jednocześnie nie rezygnować z codziennych dojazdów do miasta.
Krupniki, Porosły, Klepacze czy Fasty są dziś naturalnym kierunkiem rozwoju zabudowy mieszkaniowej. Deweloperzy dobrze to widzą i odpowiadają na istniejący popyt.
Nie każdy potrzebuje dużego domu
W pracy pośrednika często spotykam osoby, które marzą o własnym domu, ale niekoniecznie o wszystkich obowiązkach związanych z dużą nieruchomością.
Koszenie kilkunastu arów trawnika, ogrzewanie dużego budynku czy kosztowne remonty nie dla każdego są zaletą. Część kupujących świadomie wybiera mniejszą przestrzeń w zamian za niższe koszty i łatwiejsze utrzymanie nieruchomości.
Dlatego właśnie szeregi i segmenty znajdują swoich zwolenników.
Czy ten trend się utrzyma?
Patrząc na liczbę realizowanych i planowanych inwestycji na obrzeżach Białegostoku, trudno przypuszczać, aby zainteresowanie tego typu zabudową miało szybko zniknąć.
Można dyskutować o estetyce, gęstości zabudowy czy organizacji przestrzeni. Jednego jednak odmówić jej nie można – jest odpowiedzią na realne potrzeby rynku.
A Wy jak patrzycie na zabudowę szeregową? To rozsądny kompromis pomiędzy mieszkaniem a domem, czy rozwiązanie, które nigdy by Was nie przekonało?
Po najlepsze porady z rynku nieruchomości zapraszam,
Małgorzata Łupińska
Pośrednik nieruchomości z Białegostoku