Na działce obok nic się nie wybuduje...

Wiosna! A wraz z nią większy ruch na rynku działek i domów, także tych położonych w luźniejszej zabudowie, często w otoczeniu jeszcze niezagospodarowanych terenów.

Jak dobrze wybrać działkę pod budowę domu?
Jak wybrać właściwy dom do kupienia?
Te pytania są w głowach klientów. Oczywiście jest wiele aspektów, na które warto zwrócić uwagę. Jednym z kluczowych jest otoczenie – zwłaszcza wtedy, gdy wokół widzimy „puste” działki.

Tylko czy to „puste” sąsiedztwo rzeczywiście takie pozostanie?
Klienci oglądający domy bardzo często pytają o przyszłość terenów za płotem. I zazwyczaj słyszą uspokajające deklaracje:
– że właściciel trzyma działkę dla wnuków
– że „ta Pani nic z tym nigdy nie zrobi”
– że nie chce sprzedawać
– że tam na pewno nic nie powstanie
Brzmi znajomo?

Czy warto wierzyć takim zapewnieniom? Zdecydowanie nie.
Takie deklaracje nie mają żadnej mocy. Właściciel działki może w każdej chwili zmienić zdanie. Może ją sprzedać – i z dużym prawdopodobieństwem kiedyś tak się stanie. Zresztą… my sami często kupujemy działki, o których kiedyś ktoś mówił: „to zawsze będzie łąka”.
Do tego dochodzą sytuacje losowe – decyzje mogą podejmować spadkobiercy, a nie pierwotny właściciel. A nowy właściciel zrobi z działką dokładnie to, na co pozwalają przepisy. Czyli… całkiem sporo.
Deklaracje dotyczące terenów, które nie są Twoją własnością, to najczęściej tylko opowieści. Tylko właściciel decyduje. Tak działa – i tak powinno działać – prawo własności.

Ten temat przypomina mi historię, której byłam bliskim obserwatorem.
Kilka lat temu pewien deweloper sprzedawał domy jednorodzinne w stanie deweloperskim. Dużym atutem inwestycji był piękny, brzozowy zagajnik znajdujący się tuż za osiedlem. Kupujący słyszeli, że:
– działka nie jest na sprzedaż
– właściciel „trzyma ją dla dzieci”
– teren pozostanie zielony i niezagospodarowany
Brzmiało idyllicznie – cisza, natura, widok na drzewa. I to otoczenie znacząco podnosiło atrakcyjność nieruchomości. Ale po trzech latach… ten sam deweloper kupił tę zadrzewioną działkę, wyciął brzózki i sam wybudował tam szeregówki.

Czy ktoś kłamał? No niekoniecznie. Plany mogły się po prostu zmienić.
Czy to było zgodne z prawem? Tak – bo w umowach nie było żadnych zapisów dotyczących zagajnika.
Czy to było fair? To już zostawiam do indywidualnej oceny.
Warto pamiętać: Pewność co do przyszłości terenu mamy tylko wtedy, gdy należy on do nas.
(A i wtedy – nie zawsze w 100%.)

Co więc zrobić, jeśli podoba Ci się nieruchomość otoczona niezagospodarowanymi działkami?
Masz kilka opcji:
1. Nie kupować. I szukać nieruchomości w pełni ukształtowanym otoczeniu, gdzie sąsiednie działki już są zabudowane. Warto pamiętać, że tempo zabudowy jest dziś bardzo duże – tereny, które jeszcze 2–3 lata temu były polami, dziś często są już osiedlami domów lub bloków.

2. Kupić… wszystko wokół. Opcja skuteczna. Trzeba tylko zwiększyć budżet o milion bądź dwa.
Choć zakładam, że potraktujesz ją jako żart.

3. Kupić i zaakceptować możliwe zmiany (ale wcześniej sprawdzić bezwzględnie przynajmniej miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego – pod kątem niespodzianek i uciążliwej zabudowy)
To absolutna podstawa, żeby uniknąć przykrych niespodzianek.

Po najlepsze porady z rynku nieruchomości zapraszam,
Małgorzata Łupińska
pośrednik nieruchomości z Białegostoku